AA – jaka jest?

AA – jaka jest? Jak większość z nas trafiłem do Wspólnoty wiedząc jedynie, że jest to grupa wsparcia i przez początkowy okres byłem daleki od rozumienia istoty i sensu 12 kroków. Z perspektywy czasu widzę, że towarzyszyło mi mnóstwo szczęścia.

Paradoksalnie mogło mi pomóc, iż z początku nie próbowałem zagłębiać się w literalne pojmowanie sugerowanego programu zdrowienia. Radość z trwania w abstynencji była tak duża, że słyszane na mityngach zdania o „powierzeniu się Bogu” zapewne nie były mi pomocne. Nie były też w stanie zniechęcić mnie od uczestnictwa w mityngach i miały charakter drugorzędny. Bez większych zastrzeżeń do Wspólnoty byłem szczęśliwy z faktu „trzymania się” i stan tego rodzaju euforii trwał nieco ponad pół roku. Po początkowym okresie „różowej chmurki” rzeczy, które wcześniej mogły mnie jedynie drażnić przyjęły formę mocno męczących. Wdzięczny Wspólnocie nie zaprzestałem regularnego uczęszczania na mityngi, lecz zauważyłem, że coraz częściej źle się na nich czuję i niejednokrotnie z nich wychodząc towarzyszyło mi uczucie powątpiewania czy słuchanie religijnych „codziennych refleksji” oraz teistycznej Wielkiej Księgi, sugestie, by dać pokierować swoim życiem Bogu i wiele tak nacechowanych religijnością świadectw jest na dłuższą metę w stanie mieć na mnie jakikolwiek dobroczynny wpływ.

Logo AA na tle przyrody

Od czasów podstawówki czułem się świadomym ateistą. Nie wierzyłem w to, że jakaś siła wyższa mająca moc sprawczą jest w stanie kierować moim życiem oraz oceniać czy moje zachowanie jest moralnie właściwe czy też nie. Pojawił się tu także problem z możliwością dokonywanego przeze mnie rozwoju. Czułem już od dawna, że sama abstynencja mi nie wystarcza i chciałbym mieć możliwość pracy nad swymi wadami, które rzecz jasna po zakręceniu butelki samoistnie nie zniknęły i nadal dawały mi się we znaki. Wspólnota przez cały czas sugerowała, bym zaczął ze sponsorem pracę na krokach i podkreślała, że program wyleczy mnie z niedojrzałych zachowań, oraz braku kontroli nad emocjami. Czytanie i próbowanie zrozumienia 12 kroków doprowadzało mnie jednak do zupełnie innych wniosków.

AA – jaka jest?

Uważałem, że jeśli przez większość życia oszukiwałem innych, siebie, a z cynizmem karmiącym moje chore ego byłem za pan brat, to próba i proces przewartościowania swojego myślenia musi opierać się na bezwzględnej uczciwości. Gdyby było inaczej traciłbym jedynie czas swego przewodnika, swój i z pewnością nie doprowadziło, by mnie to do żadnych wartościowych zmian. Pomimo wielu prób rozmawiania o tym z doświadczonymi bardziej ode mnie, nie dały mi jednak trafiającej do mnie odpowiedzi jak np. mam sobie poradzić z krokami nr 3 i przede wszystkim 11. Powodowało to, iż swoje trzeźwienie opierałem na materiałach wywodzących się z innych dziedzin jak np. psychologia, lecz czułem, że błądzę po omacku.

Przełomowym dla mnie rodzajem przebudzenia duchowego było poznanie ludzi ze środowiska ateistyczno – agnostycznego. Rozmowy z nimi oraz czytanie dostarczanych mi przez nich treści, dzięki którym po trzech latach obecności w AA, w końcu w sposób prawdziwy zrozumiałem, że do rozwoju duchowego oraz pracy na programie nie jest mi potrzebna magiczna moc sprawcza, a modlitwę mogę zastąpić świeckimi refleksjami i nic nie stoi na przeszkodzie, by w ten sposób podchodzić do swojego rozwoju, którego przez cały czas mocno potrzebowałem. Uczucia mi wtedy towarzyszące miały oczywiście inny charakter niż te po odstawieniu alkoholu, lecz również były przepełnione dużą radością, poczuciem ulgi i znalezienia się na właściwej drodze, którą będę mógł podążać bez „szarpania się ze sobą” oraz towarzystwa emocjonalnych stanów, które mogłyby doprowadzić mnie do miejsca gdzie na pewno nie chciałbym się znowu znaleźć.

Kuba

AA – jaka jest? Przeczytaj też inne artykuły na tej stronie oraz AAAgnostica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *