Fala religijności

Fala religijności – tekst napisany przez Witka D. dla strony internetowej AA Agnostica. Odnosi się w nim do zalewu religii we Wspólnocie AA, czyli jak zdrowieć bez Boga.

Kilka lat temu, na Konwencji AA w Teksasie miałem okazję rozmawiać z dziewczyną z Nowego Jorku, która pracowała w GSO. Ona wiedziała o szybkim rozwoju AA w Polsce i powiedziała, że jej zdaniem jest to spowodowane tym, że my Polscy jesteśmy ludźmi wierzącymi w religijnym sensie. Zdziwiłem się. Powiedziałem, że owszem Polska to kraj religijny, katolicki ale przecież AA nie jest związane z żadną religią. Wtedy byłem zdziwiony, dzisiaj widzę, że ona miała rację. Polskie AA jest religijne. Raczej nie oficjalnie ale za to praktycznie. Piszę „raczej”, ponieważ niektóre grupy AA całkiem otwarcie organizują od lat warsztaty, dni skupienia, pielgrzymki do miejsc „świętych”. Te bardzo popularne wśród członków AA wydarzenia często wiążą się z uczestnictwem w katolickich mszach. Nie są to imprezy organizowane przez polskie GSO, ale robią wiele złego dla wizerunku AA.Co więcej, niepokoi mnie nowa, silna fala religijności, jaka przetacza się ostatnio przez polskie AA. Niektórzy mówią: to nie religia, to duchowość, ponieważ my nie mówimy o konkretnym Bogu związanym z określonym kościołem. Ale to jest mydlenie oczu. Religia to wiara w Boga, który interweniuje w życie ludzi, uzdrawia ich lub nie, zależnie od swej woli, do którego trzeba się modlić itd. To co mamy w znacznej części AA, to „teizm”, religia nieinstytucjonalna, nie związana z określonym wyznaniem, ale to ciągle jest religia. Duża większość spikerów (i nie obserwowałem tego zjawiska jeszcze kilka lat wcześniej) wierzy, że zawdzięcza swą trzeźwość Bogu i mówi o tym na niemal każdym mityngu. Czasem dodają, że nie kierują już swoim życiem, ponieważ powierzyli je opiece Boga. Co to znaczy?To jest deklaracja głębokiej wiary religijnej.Takiej wiary, jaka jest całkowicie poza moimi agnostycznymi możliwościami. Mogę zaakceptować pomysł powierzenia życia opiece siły wyższej, jakkolwiek ją pojmuję, ale też zakładam że ciagle kontroluję mój umysł i kieruję mym życiem, dzień po dniu, przynajmniej w jakimś stopniu.Często też zastanawiam się co czuje nowicjusz, gdy słyszy na początku mityngu, w Preambule, że AA nie jest religijne, a później dowiaduje się, że większość mówców została uzdrowiona przez Boga, który ingeruje w ich życie. Prawdopodobnie podejrzewają oni, że mamy problem z uczciwością.Oto inny przykład z mityngu. Młody człowiek, trzy lata w AA, mówi: „ciagle mam różne lęki, mimo programu, sponsora martwię się o rodzinę, pracę, zdrowie…”. Ktoś podnosi rękę i radzi: „widocznie masz słaby kontakt z Bogiem, popraw relacje z siłą wyższą, lęki miną i wszystko będzie ok.” Wszyscy kiwają głowami ze zrozumieniem, jak to sensownie mu poradził, a mnie robi się słabo. Zastanawiam się: co ja tu robię, co ja mam z tymi religijnymi ludźmi wspólnego? To co czuję, to raczej przygnębienie i zażenowanie, na pewno nie identyfikacja.To prawda, że nikt ateisty z mityngu nie wyrzuca, ale też nikt nie dba by czuł on się tam dobrze. Otóż my ateiści i agnostycy często nie czujemy się na mityngach dobrze. Czujemy się nawracani, dyskryminowani, czasem straszeni i obrażani. Na przykład, jedna z grup AA przetłumaczyła i rozsyła tekst, „Prawo Greshama i AA”, który obraża ludzi niewierzących, nazywając ich oszustami, rozwadniającymi program AA.Nie ma w Polsce mityngów świeckich, ale sądzę, że my, agnostycy i ateiści, zasługujemy na to by się one pojawiły. Zasługujemy na poczucie wspólnoty i integracji, na to by przestać być dziwolągiem, który na razie, co prawda, nie wierzy, ale już za chwilę…, kto wie? Znamy wszyscy to aowskie powiedzenie: „udawaj że wierzysz, zanim nie uwierzysz” (fake it until you make it). Jestem trzeźwy 23 lata, jak długo jeszcze mam udawać?Zawsze po przetłumaczeniu i wysłaniu artykułu z AA Agnostica dostaje kilka ciekawych zwrotów: „dziękuję za te ważne słowa, świetny tekst, dobrze jest wiedzieć, że nie jestem sam, na niektórych mityngach nie mam odwagi powiedzieć, że jestem ateistą i później czuję się jak oszust, raz, kiedy powiedziałem że jestem agnostykiem, usłyszałem że nie ma trzeźwości bez Boga i że nic nie wiem o duchowości, itp.”W Toronto podczas Międzynarodowej Konferencji Świeckich Grup AA doświadczyłem wspaniałego uczucia jedności, siedziałem wśród ludzi, którzy samą swą obecnością świadczyli o tym, że można uzyskać i utrzymać trwałą trzeźwość bez uwierzenia w ponadnaturalną istotę boską. I pomyślałem: ja też tak mam.Niektórzy przyjaciele w AA z którymi rozmawiam nt. mityngów dla agnostyków mówią, że to zły pomysł, że to stanowiłoby zagrożenie dla naszej jedności. Czyżby?Amerykańskie i kanadyjskie doświadczenia pokazują coś innego. Wręcz przeciwnie, przyciągają one do Wspólnoty ludzi, którzy nigdy by tu w innym razie nie trafili. A mityngi dla kobiet, policjantów, księży? To podobna sytuacja, nie są lubiane przez wszystkich, ale są, bo widocznie ci ludzie ich potrzebują. Z tego samego powodu, aby czuć ducha wspólnoty, jedność i identyfikację. Ważne jest, aby te powiedzmy „specjalne” mityngi nie były mityngami zamkniętymi, aby każdy potrzebujący mógł na nie wejść i aby nie wypychać ich z AA poprzez odmowę rejestracji na np. listach intergrupowych (co się zdarzało w USA i Kanadzie). Chcielibyśmy mieć wybór, raz pójść na taką grupę, innym razem na inną. My, polscy ateiści i agnostycy doceniamy moc AA i chcemy być częścią tej wspaniałej Wspólnoty. Nie chcemy, bynajmniej, rozbijać jej jedności. Jesteśmy takimi samymi alkoholikami, inaczej tylko definiujemy pojęcie „siły wyższej”, dla nas może to być mądrość innych alkoholików i/lub zasady etyczne dane nam przez naszych przodków.Pamiętajmy też o słowach Billa W.:„…to wielki wkład naszych ateistów i agnostyków. Poszerzyli oni wejście do nas na tyle, że każdy cierpiący może przez nie przejść, niezależnie od swej wiary lub jej braku.”W.

Pamiętajmy też słowa Billa: … To wielki wkład naszych ateistów i agnostyków. Poszerzyli oni wejście do nas na tyle, że każdy cierpiący może przez nie przejść, niezależnie od swej wiary lub jej braku. Anonimowi alkoholicy Comes of Age, strona 167, 1957

Zapraszam do przeczytania artykułu o trzeźwieniu Ateisty – Johna B. czyli jak można bez Boga. Zapraszam również na stronę dla Agnotyków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *